Posted on: Posted by: Comments: 0

Najwyżej rozstawiona Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) jest coraz bliższa obrony tytułu wywalczonego przed rokiem. Zawodniczka LOTOS PZT Team spotka się z Anną Hertel (AZS Poznań, nr 4.) w półfinale Esvelo 96. Narodowych Mistrzostw Polski. Drugą finalistkę wyłoni pojedynek Weroniki Falkowskiej (LOTOS PZT Team/KS Górnik Bytom, nr 2.) z Martyną Kubką (Centralny Klub Tenisowy Grodzisk Mazowiecki, nr 3.).

Fręch jako ostatnia awansowała do 1/2 finału, pokonując 6:1, 6:0 utalentowaną juniorkę Darię Górską (LOTOS PZT Team/CKT Grodzisk Maz.).

– Bardzo szybko wywalczyłam przewagę, od stanu 2:1 starałam się nie dopuszczać jej do gry. To jej nie pomogło zdecydowanie, nie można oceniać jej gry, bo w poprzednich meczach jednak wygrywała i to mówi za siebie. Zagrałam zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej rundzie. Z każdym meczem coraz lepiej przestawiam się z trawy na korty ziemne. Tutaj na mistrzostwach czujemy oddech na plecach, bo co roku wchodzą coraz nowsze i młodsze zawodniczki. Trzeba się ich obawiać i być przygotowanym. Mam nadzieję, że będziemy jak Djoković, Roger i Rafa, jako doświadczone będziemy mogły dominować jeszcze długo – powiedziała Fręch, która ma szansę zdobyć trzeci z rzędu tytuł mistrzyni kraju w Bytomiu.

Jej kolejna rywalka – Anna Hertel, wygrała w ćwierćfinale ze Stefanią Rogozińską-Dzik 6:0, 6:4.


– Tak naprawdę czułam różnicę w grze i czułam, że jestem zawodniczką, która bardziej atakuje, lubi grać w korcie, w przeciwieństwie do Stefy, lubiącej grę w defensywie. Moje założenia od początku były takie, żeby nie popełniać błędów, ale cierpliwie kończyć piłki przy siatce i być zawodniczką szukającą końca wymiany. Od ostatniego meczu na Mistrzostwach Polski U-23 na pewno wyciągnęłam wnioski, wtedy pozwoliłam wdać się w przebijanie, co nie jest moją grą. Tu postanowiłam od razu wejść w kort. W drugim secie troszkę pozwoliłam Stefie na to, żeby grała swoje, ale potem wróciłam do tego, co powinnam grać i już było lepiej – powiedziała Hertel.


Dość nieoczekiwany początek przyniósł pierwszy ćwierćfinał rozgrywany na korcie numer 4. W nim utalentowana juniorka Zuzanna Bednarz (LOTOS PZT Team/KS Górnik Bytom) po świetnej grze zdobyła pierwszego seta 6:3 w meczu z rozstawioną z numerem trzecim Martyną Kubką (CKT Grodzisk Maz.). 

– Nie ma co ukrywać, że Zuzia w pierwszym secie zagrała bardzo dobrze, odważnie i agresywnie, no i prawie nie robiła błędów i cały czas wywierała presję. Ja gdzieś tam miałam trochę stresu na początku, może pojawiło się trochę niezdecydowania u mnie i to dało taki wynik. Ale od drugiego seta już grałam zdecydowanie lepiej, trochę luźniej i było mi dużo łatwiej zdobywać punkty. Pewnie też swoje zrobiło w końcówce większe doświadczenie – powiedziała Kubka.

– Oglądałam wczoraj wieczorem ćwierćfinał debla, w którym dziewczyny sprawiły sporą niespodziankę, więc spodziewałam się dzisiaj trudnego meczu. No i taki właśnie był, bo postawiła mi naprawdę ciężkie warunki, tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa. Jutro pewnie jeszcze trudniejszy mecz. Z Werką znamy się bardzo dobrze, to będzie nasz któryś już tam mecz, więc nic tylko dzisiaj jeszcze szybko wygrać debel i trzeba odpocząć przed półfinałem – dodała.

Bednarz jest zawodniczką miejscowego Górnika, ale na co dzień trenuje w rodzinnym Rzeszowie  razem z Karolem Filarem. Od jakiegoś czasu „head coachem” w jej teamie jest Paweł Ostrowski, który wcześniej pracował m.in. z Martą Domachowską czy Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber, była liderką rankingu WTA.

– Bardzo się cieszę, że współpracuję z taką perspektywiczną zawodniczką. Niesamowitą pracę wykonuje tu Karol Filar, który tu jest też na mistrzostwach i wspólnie wspieramy naszą zawodniczkę z trybun. Na co dzień to on trenuje z Zuzią i realizuje wspólne założenia, a ja dojeżdżam do Rzeszowa w weekendy i pomagam też przy turniejach. Także w takim teamie staramy się prowadzić Zuzię, która powoli zacznie coraz bardziej startować w „dorosłym” Tourze – powiedział Ostrowski.

W środę wieczorem 17-letnia Bednarz, razem z młodszą o rok Zuzią Pawlikowską (CKT Grodzisk Maz.) wyeliminowały w ćwierćfinale bez straty seta ubiegłoroczne deblowe mistrzynie kraju – Falkowską i Paulę Kanię-Choduń, najwyżej rozstawione. W ten sposób zapewniły sobie co najmniej brązowe medale, a po południu zagrają o miejsce w finale zagrają z Karoliną Jaśkiewicz i Aleksandrą Jeleń (nr 3.).

Po deblowej porażce Falkowskiej została walka o tytuł w singlu, w którym jest rozstawiona z numerem drugim. Osiągnęła w czwartek półfinał, po wygranej z Marceliną Podlińską (KS Górnik Bytom) 6:3, 6:3.

– Wydaje mi się, że przeciwniczka była bardziej wymagająca niż w poprzedniej rundzie, ale to ja też grałam lepiej. Było więcej szans, które mogłam wykorzystać. Marcelina jest bardzo solidną zawodniczką, a do tego świetnie się znamy, bo jesteśmy z tego samego klubu. Było to bardziej rozgrywane w głowie spotkanie. Jak prowadziłam wysoko, to rywalka zaczynała grać bardziej agresywnie. Jakby nie mając nic do stracenia. Wiadomo, że w takim momencie trzeba dalej grać swoje, utrzymać poziom. Poradziłam sobie z tym dobrze – powiedziała zawodniczka LOTOS PZT Team.

Wyniki: https://portal.pzt.pl/TournamentOrderOfPlay.aspx?CategoryID=&Male=&TournamentID=74F27042-FD57-4EF5-94A8-F712A0485CFD

Finalistki singla kobiet poznamy w piątek, a po południu będzie też okazja zobaczyć na korcie Agnieszkę Radwańską. Była wiceliderka rankingu WTA i półfinalistka Wimbledonu 2013 rozegra pokazową grę z uzdolnionymi dziećmi objętymi Narodowym Programem Upowszechniania Tenisa – „Rakiety Lotosu. początek o godzinie 16.00 na korcie centralnym. Więcej informacji: https://www.mistrzostwapolskitenis.pl/2022/07/14/talenciaki-zagraja-z-agnieszka-radwanska/

Czytaj więcej

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

Nie ma wątpliwości, że czytanie wpływa w znaczącym stopniu na nasz umysł. Choć statystyki nie są pozytywne i pokazują, że coraz więcej osób zamiast papierowej lektury wybiera Internet jako podstawowe źródło informacji, bez wątpienia to właśnie czytanie książek pogłębia zasób słownictwa, uczy ortografii, interpunkcji, pozwala na dogłębne poznanie problemu, poszerza wiedzę. Czasami wystarczy kilka minut dziennie, by w ciągu roku przeczytać wiele wartościowych książek.

Czytanie wzbogaca słownictwo, co znacznie pomaga w opisywaniu swoich uczuć i myśli. Ludziom często umyka jakiś wyraz lub chcą coś powiedzieć, ale nie potrafią ubrać tego w słowa. Na szczęście można nad tym pracować, a czytanie jest najlepszym ćwiczeniem. Warto czytać książki zarówno podczas nauki czytania, jak i wtedy, kiedy ta umiejętność została opanowana do perfekcji. Poza tym dobrze jest zwrócić uwagę na dzieła wybitnych, polskich i zagranicznych pisarzy, którzy są prawdziwymi mistrzami we władaniu języka.

Czytanie książek to także doskonała stymulacja dla mózgu. Czytając, tworzymy w głowie obrazy, łączymy nową wiedzę z tym, co już jest nam znane. Podczas czytania lektury, neurony są nieustannie zmuszane do wysiłku, co przekłada się na lepszą pamięć.

Dlaczego warto czytać książki? Czytanie działa uspokajająco. Jeżeli wybierzesz książkę, która naprawdę Cię interesuje, stres dnia codziennego odejdzie w zapomnienie. Książki biznesowe czy poradniki warto czytać rano. Natomiast wieczorem, przed snem wybieraj powieści — ułatwi Ci to zasypianie.

Ludzie, którzy czytają, są mądrzejsi. Nie bez powodu mówi się o kimś, kto posiada wartościową wiedzę, że jest „oczytany”. Książki pozwalają na poprawę wielu aspektów swojego życia — od biznesu, poprzez relacje z innymi, po psychologię. Warto czytać książki, ponieważ to właśnie lektura sprawia, że człowiek poszerza swoje horyzonty i staje się jeszcze bardziej inteligentny.

Książki potrafią zainspirować. Czasami znajdujemy się w takim punkcie swojego życia, że nie wiemy, w którą stronę warto pójść. Dlaczego warto czytać książki? W lekturze może zainspirować wszystko — postawa głównego bohatera, odwiedzane miejsca, podejmowane decyzje, aktywności.

Czytanie książek rozwija wrażliwość na sztukę i na innych ludzi. Ludzie, którzy czytają, 3 razy częściej odwiedzają muzea, a 2 razy częściej sami malują, piszą lub fotografują. Dzięki książkom rozwija się także empatia. Angażujemy się w fikcję literacką i potrafimy postawić się na miejscu drugiego człowieka, a także go zrozumieć.

Książki wpływają także na większe zdolności analityczne. Osoby, które czytają kryminały, wymagające rozwiązywania zagadek, analizowania faktów, stawiania tez, rozwijają w sobie zdolność krytycznego i analitycznego myślenia. W tym przypadku szczególnie polecamy klasyki polskich kryminałów. Pamiętaj, że warto czytać książki już od najmłodszych lat, aby zauważyć pozytywny wpływ czytania w dorosłym życiu.

Częstsze sięganie po lekturę to także rozwijanie własnego stylu. Warto wybierać książki uznanych pisarzy, dzięki którym nauczymy się poprawności gramatycznej oraz ortograficznej. To jedna z najważniejszej korzyści, wynikającej z czytania książek, którą z pewnością doceni każdy dorosły, który już jako dziecko namiętnie czytał książki.

Dzięki czytaniu możemy postawić się w różnych sytuacjach i wyobrażać sobie, co zrobilibyśmy na miejscu bohatera. Otwieramy się tym samym na nowe doświadczenia czy wyzwania, rozszerzamy horyzonty, kształtując własną osobowość. Ponadto dziecko, czytające mądre powieści przygodowe może nauczyć się pozytywnych zachowań, które w dorosłym życiu mogą nie raz uratować człowieka z opresji.

Według badań przeprowadzonych przez amerykańską agencję wspierającą sztukę — NEA — ludzie, którzy regularnie czytają, znacznie bardziej angażują się obywatelsko oraz kulturowo. Co więcej, czytelnicy mają większą swobodę i łatwość wypowiedzi

Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.

W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.

Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.

Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.

Leave a Comment