TVP wypięło się na Magdę Cielecką

Post z Lut 23 2017 - 9:53am napisany przez Redaktor

„Nie chlapnęłam, ani nikt mnie nie zmanipulował, wywiad autoryzowałam.”

Magdalena Cielecka w rozmowie z Nesweekiem przyznała, że czuje się w Polsce nieswojo. Aktorka wspierała KOD, brała udział w marszach przeciwko ustawie o aborcji oraz brała udział w Czarnym Proteście. Magda zdradziła również, że kiedy wracała z jednej z manifestacji, poczuła się prześladowana w tramwaju „jak żydowskie dziecko w czasie okupacji”…

W wywiadzie dla Wysokich Obcasów opowiedziała jak jest nękana przez dziennikarzy o sprawy polityki, chociaż nie jest w tej dziedzinie ekspertem.

Nie chlapnęłam, ani nikt mnie nie zmanipulował, wywiad autoryzowałam. Chciałam powiedzieć, co powiedziałam, uznałam, że to najlepiej zobrazuje moje emocje w tym tramwaju. Biorę za to odpowiedzialność . Dla mnie ważny jest imperatyw mówienia głośno tego, co myślimy. Wielu ludziom się nie chce, trochę ze strachu, trochę z lenistwa, trochę z konformizmu. Krzyczymy, że pójdziemy umierać za ojczyznę, ale nie jesteśmy w stanie zwrócić uwagi sąsiadowi, który bije psa. Mamy jakiś wdrukowany lęk, żeby się nie wtrącać. I to jest szkodliwe. Daliśmy [Cielecka, Ostaszewska, Stuhr, Poniedziałek] ten wywiad, bo wydaje nam się i na szczęście nie tylko nam, że jako artyści mamy obowiązek to robić, bo będąc rozpoznawalni, jesteśmy słyszalni. Ja bym wolała tylko grać. Ale nas pytają. Zrobiono z nas takie gadające głowy. Jak Maja powiedziała: traktuje się nas trochę jak objazdowe dziwki, a z drugiej strony każe się nam wypowiadać na każde możliwe tematy i stawia w rolach ekspertów. Polityka wkroczyła do teatru. To konsekwencje podziału, klasyfikowania, za które winię polityków.

Cielecka pracuje dziś w jednym teatrze z Ewą Dałkowską, odtwórczynią roli Marii Kaczyńskiej w filmie Smoleńsk. Aktorka przyznaje, że tej roi nie przyjęłaby i nie chce oceniać innych.

O Ewie nie będę się wypowiadać. Były takie sytuacje, kiedy na koniec spektaklu czytaliśmy manifest, wspierający kolegów z Teatru Polskiego we Wrocławiu i nie wszystkie osoby zostawały na scenie. Marian Opania nie przyjął roli w Smoleńsku i ja też bym tam nie zagrała. Mam ten komfort, że mogę odmówić, ale rozumiem, że wielu artystów nie ma takiej swobody. Jest dla mnie oczywiste, że do TVP nie będę zapraszana. Nie ukrywam, że teraz jest dla mnie bardzo ważne, w jakim towarzystwie pracuję. Ubolewam nad tym, że dzisiaj wzięcie udziału w projekcie, w którym są twarze znane z poparcia dla obozu rządzącego, staje się legitymizacją tego obozu. Większość kolegów nie chce mieć z tym nic wspólnego. Ale młodych, nieznanych aktorów to stygmatyzuje. Może mają takie poglądy, może chcieli zaistnieć, albo mieć pracę, ale to niebezpieczne.

Napisz komentarz