Prawdziwa historia Roberta Lewandowskiego

Post z wrz 9 2013 - 2:36pm napisany przez Orion (online)

lewandowski1aPierwsza autoryzowana biografia pogromcy Realu

Mogłoby się wydawać, że o Robercie Lewandowskim – nowym piłkarskim bohaterze Polski – napisano i powiedziano już wszystko. Książka „Pogromca Realu. Moja prawdziwa historia” udowadnia, że jest inaczej. Biografia napisana przy udziale Roberta Lewandowskiego przez dziennikarza sportowego Wojciecha Zawiołę ukazała się 19 czerwca nakładem Wydawnictwa G+J Książki.

Piłkarski świat przecierał oczy ze zdumienia, kiedy polski piłkarz, Robert Lewandowski, strzelał cztery gole wielkiemu Realowi Madryt. Statystycy futbolu sięgali pamięcią daleko wstecz, by znaleźć analogiczną sytuację. Wkrótce „Lewy” stał się bohaterem już nie tylko polskich mediów – pisał o nim cały świat. I nadal pisze, bo przed Robertem jeszcze wiele lat kariery. Owe cztery gole strzelone przez niego w półfinale Ligi Mistrzów 2012/2013 stały się symbolem dotarcia Lewandowskiego na szczyt w wieku niespełna 25 lat.

Książka „Pogromca Realu. Moja prawdziwa historia” przedstawia drogę, która doprowadziła jednego z najsłynniejszych aktualnie polskich piłkarzy na szczyt sportowej kariery. Książka przedstawia prawdziwą historię jego dotychczasowego życia.  Życia które zaprowadziło go na Wembley, do finału Ligi Mistrzów. Pokazuje Lewandowskiego także od innej strony – tej niesportowej, jako zwykłego młodego mężczyznę.

To co wyróżnia tę książkę to fakt, że będzie jedyną biografią Roberta autoryzowaną przez niego samego i napisaną przy jego bezpośrednim udziale. Poza tym jest to książka o człowieku, nie tylko o piłkarzu. Zobaczycie Lewego takiego, jakim widzą go tylko najbliżsi. – mówi Wojciech Zawioła.

W książce można przeczytać wypowiedzi  także matki Iwony Lewandowskiej, która opowiada między innymi o tym, jakim dzieckiem był piłkarz oraz jak radził sobie w szkole:

Iwona Lewandowska: Przylepa, bardzo chętny do pomocy, spokojnie można było go prosić, by coś przyniósł, poszedł do sklepu, wyszedł z psem. Milena taka nie była. Odpowiadała raczej: „Zaraz!”. Bardzo lubił tańczyć, jak były imprezy rodzinne, to tańczył z ciociami. (…)Przynosił świadectwa z czerwonym paskiem aż do gimnazjum. Ale trzymałam rękę na pulsie. Brałam dzienniczek do ręki i wypytywałam: „Co to za trója?”. I wywiązywała się dyskusja: „Oj mamo, ja to poprawię!”. „Bo na trening nie pojedziesz”. Spoglądał wtedy na mnie poważnie i odpowiadał: „Wiesz, co ty powiedziałaś? Zdajesz sobie sprawę z tego, co powiedziałaś? Ja na trening nie pojadę?”. „Ależ, Robert, ja nie to miałam na myśli” (śmiech). Ale następnego dnia trójka była poprawiona.

— Orion —

lewandowski lewandowski1

Napisz komentarz