Elżbieta Zapendowska nie ma z tym problemu, Janusz Panasewicz nie śpi przez to w nocy!

Post z Lut 15 2017 - 7:00am napisany przez Redaktor

Już dziś pierwszy odcinek

Spośród czwórki jurorów, Elżbieta Zapendowska, jest jedyną, która brała udział także w poprzednich edycjach. Nowym jurorem jest między innymi Janusz Panasewicz. Komu z tej dwójki jest łatwiej podejmować decyzje dotyczące uczestników, a kto nie śpi przez to w nocy?

Dla Elżbiety Zapendowskiej ocenianie ludzi to „chleb powszedni” i jej codzienna praca, więc zupełnie jej to nie stresuje.

– Ja oceniam innych od wielu lat – przed kamerą i bez. To jest już dla mnie „chleb powszedni”, to jest zawód. Ja kamery nie widzę, oprócz tego, że w ogóle słabo widzę, to kamery tym bardziej i mnie kamera ani nie przeszkadza, ani nie pomaga. To jest dla mnie normalna rzeczywistość oceniać ludzi – opowiada Elżbieta Zapendowska

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku debiutującego w roli jurora Janusza Panasewicza:

– Ocenianie innych jest bardzo trudne. Ja w ogóle nie lubię oceniać innych – jak siedzę w domu to sobie kogoś oceniam – że ten tak, a ten tak, ale robię to tylko dla siebie. Publicznie nie chce mi się oceniać ludzi… Ale chciałem tego spróbować, jak to jest być jurorem, zdecydowałem się na to z premedytacją. To jest inne doświadczenie niż do tej pory – wydaje mi się, że niełatwe przez to, że patrzysz na tych ludzi i jest mi czasami żal, że oni poświęcają swój czas, przyjeżdżają z daleka i po prostu musisz im powiedzieć „nie”, choć lepiej byłoby pewnie nic nie mówić – mówi.

Janusz Panasewicz zdradził też, że po pierwszych castingach zdarzało mu się, że kładł się spać i znów analizował niektórych uczestników i była taka sytuacja, że powiedział „nie”, a potem doszedł do wniosku, że jednak podjąłby inną decyzję, ale już nie można tego zmienić.

 Pierwszy odcinek już dziś o godz. 20:00 w Polsacie!

Napisz komentarz